Magazyn Zmiany, lipiec/06
Rząd ogłosił, że rezygnuje z pomysłu poprzedników, czyli wydzielenia aktywów państwowych do NABE (Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego). Na oficjalnej stronie gov.pl czytamy: Brak uzasadnienia ekonomicznego dla projektu NABE oraz potrzeba wypracowania dodatkowych mechanizmów wsparcia dla źródeł węglowych na poziomie Unii Europejskiej – to najważniejsze wnioski z Raportu końcowego dot. wydzielenia aktywów węglowych. O opinie poprosiliśmy przewodniczącego OZZZPRC Krzysztofa Kisielewskiego.
Jak skomentuje Pan tę decyzję?
NABE nie było naszym pomysłem, nie wyszło ze strony związków zawodowych. Uczestniczyliśmy w tym procesie wyłącznie jako partner, którego rolą było zabezpieczenie uprawnień pracowników – przede wszystkim w kontekście możliwej utraty miejsc pracy w energetyce. Dlatego dziś nie oceniamy, czy NABE było dobrym czy złym pomysłem – zawsze patrzyliśmy na to przez pryzmat pracowników.
Warto pamiętać, że w poprzedniej koncepcji NABE miało odciążyć grupy energetyczne od ciężaru finansowania aktywów węglowych. To było ważne, bo spółki energetyczne miały inwestować w technologie OZE, a ich bilanse były już obciążone kosztami budowy źródeł węglowych. Dodatkowo istniała de facto zmowa bankowa – jeśli ktoś posiadał aktywa węglowe, nie miał szans na kredyt.
Natomiast raz jeszcze podkreślę – nasze stanowisko wobec NABE – czy jego powstania, czy rezygnacji z jego utworzenia – jest chłodne i neutralne. Kluczowe dla nas było i jest zabezpieczenie pracowników. Bez względu na to, jaki model zostanie przyjęty, produkcja energii z węgla to dziś działalność trwale deficytowa. A to niesie ryzyko finansowe – ktoś ten deficyt musi pokrywać.
Dlatego od początku mówiliśmy: niezależnie od scenariusza, konieczne są społeczne umowy gwarantujące ochronę pracowników. Nie chcemy, by to oni ponosili koszty transformacji.
Strona społeczna miała poznać raport dotyczący strategii odchodzenia od węgla. Czy tak się stało?
Słyszeliśmy wypowiedzi ministra w mediach, ale nie otrzymaliśmy raportu jako partnerzy społeczni. A przecież od dawna obiecywano nam spotkanie z autorem dokumentu, chcieliśmy mieć możliwość zadania pytań, przedyskutowania założeń. Obecnie mamy do czynienia tylko z fragmentarycznymi, nieoficjalnymi informacjami. Trudno to nazwać dialogiem. A przecież w raporcie mają być decyzje o tak fundamentalnych sprawach jak system wsparcia dla rynku mocy czy przyszłość źródeł węglowych.
Rynek mocy ma zostać wydłużony. To dobre wieści dla wielu branż reprezentowanych w OZZZPRC.
To dobre wiadomości, ale… znów – brakuje szczegółów. A bez szczegółów nie można rzetelnie ocenić sytuacji. Wiemy też, że każde wsparcie dla rynku mocy wymaga zgody Komisji Europejskiej, a to niełatwa droga.
Wszyscy znamy raport PSE – jasno wynika z niego, że Polska nie może pozwolić sobie dziś na zamykanie źródeł opartych na paliwach stałych. Musimy je utrzymywać dla bezpieczeństwa systemu, nawet jeśli produkujemy coraz więcej z OZE. Źródła odnawialne są niestabilne – nie zawsze wieje, nie zawsze świeci. Co więcej, nawet gdy OZE działa, musimy utrzymywać i modernizować konwencjonalne źródła jako rezerwę. To kosztuje – płacimy za ludzi, za elektrownie, które chwilowo nie produkują energii. A mimo to musimy je utrzymywać. To trudna sytuacja, wymagająca odpowiedzialnych decyzji.
Powtórzę to raz jeszcze – brakuje nam realnego dialogu. Mieliśmy poznać raport, ale poznaliśmy tylko medialne przecieki. Domagamy się rozmowy, konkretów i wspólnego planowania transformacji, a nie działań ponad naszymi głowami.


