Podróż po ścieżkach życia

Magazyn Zmiany, październik/09

Kazimierz Żertka przez prawie cztery dekady był głosem swoich kolegów z pracy – negocjatorem, mediatorem, czasem powiernikiem. Dziś, po przejściu na emeryturę mówi, że sens rodzi się z wiary w ludzi i z umiejętności słuchania.

Po niemal czterdziestu latach pracy w systemie zmianowym w cieszyńskiej elektrociepłowni i równie długiej działalności związkowej, Kazimierz pożegnał się niedawno z kolegami z pracy. Nie ma wątpliwości – ta zawodowa wolta wpłynęła bardzo pozytywnie na jego życie.

– Żona podkreśla, że się zmieniłem. Wyciszyłem się, przestałem nerwowo spać. Człowiek nawet nie wiedział, jak bardzo był zmęczony – fizycznie i psychicznie – opowiada. Dziś wstaje rano, jeszcze zanim rodzina się obudzi, i rusza nad wodę. Na rybach najlepiej się regeneruje. Popołudniami spełnia się zaś w roli gospodarza.

Zaczęło się w Szklarskiej Porębie
Pierwszy raz na posiedzeniu sekcji EciC pojawił się w 1996 roku, w Szklarskiej Porębie. – Wtedy działał jeszcze Mirek Dusza i cała stara gwardia. To od nich się uczyłem – wspomina. Na przestrzeni lat przeszedł wszystkie szczeble: od zwykłego członka po lidera, który musiał walczyć o przetrwanie firmy. – Nie tak dawno musieliśmy ją ratować przed upadkiem. Syndyk stał już prawie w progu. Stanąłem na głowie, żeby do tego nie dopuścić. To kosztowało mnóstwo zdrowia. Pomagali mi wtedy Piotrek Serafin i Krzysztof Kisielewski – bez nich byłoby ciężko – wspomina Kazimierz.

Pokolenia i przemiany
Jednym z najtrudniejszych wyzwań ostatnich lat była, jak mówi, zmiana pokoleniowa. – W energetyce długo nie przyjmowano ludzi. Dziś mamy pracowników 50+ i 30+, a tych 40-latków, którzy by to łączyli, jest bardzo mało. Przez to nie ma łączności między pokoleniami. Młodzi widzą świat inaczej – i to jest naturalne, ale trudne w dialogu.

Z uśmiechem, ale i z nutą żalu przyznaje: – Z „moimi” ludźmi zawsze się dogadywałem, ale do młodych nie umiałem trafić. To mój błąd.

Jaki jest dobry związkowiec?
– Związkowiec musi być pewny tego, co robi, ale też musi umieć słuchać. Nie wszystkich interesy da się pogodzić, czasem trzeba iść drogą mniejszego zła. Pracodawca? Wiadomo, że ci nie pomoże, bo realizuje własną agendę i ma inne cele – mówi nasz bohater.

Nie ukrywa, że praca społeczna to trudny kawałek chleba – przynosi satysfakcję, ale czasem dostajesz po głowie. Dlatego trzeba mieć wokół siebie ludzi, którzy cię nie tylko poklepią po plecach, ale też skrytykują, kiedy przesadzisz.

Taką osobą był dla Kazimierza Paweł Swoboda, dawny szef sekcji. – Zawsze potrafił życzliwie zagrzać do walki. W pandemii odszedł, ale ja czasem, w trudnych chwilach, rozmawiałem z nim w myślach, mówiąc: Pawełku, dam radę!

Pisanie, czyli drugi oddech
Mało kto wie, że Kazimierz przez lata pisał – i to z sukcesami. – Zaczęło się od wędkarstwa muchowego. Pisałem artykuły na zagraniczne portale – o przyrodzie, porach roku, o tym, jak łowić i na co. Później pojawiły się teksty literackie. Startowałem w konkursach, nawet wygrywałem. Ale kiedy praca zawodowa wciągnęła mnie bez reszty, pasja musiała poczekać. Dziś znów, coraz częściej sięga po pióro.

Trzeba wiedzieć, kiedy ustąpić
Na koniec rozmowy Kazimierz mówi coś, co – jak sam przyznaje – dojrzewało w nim latami. – Nie można siąść na laurach. Kiedy czujesz, że zrobiłeś swoje, trzeba zrobić miejsce młodszym. Inaczej wszystko się rozpadnie. Są tacy, którzy się stołków trzymają, i to jest choroba, która zjada nasze związki. Ta praca nie jest czarno-biała. Więcej w niej szarości – codzienności, troski, czasem złości. Ale też dużo sensu. I właśnie to mnie przy niej trzymało tak długo – mówi.

Na koniec – przeczytajcie fragment eseju Kazimierza, którym pożegnał się z kolegami podczas ostatniego posiedzenia Sekcji ECiC.

…trza iść na ryby

Stojąc w rzece stajesz się częścią natury. Większość z nas uważa się za silnego niedźwiedzia czy wilka, ale tak naprawdę jesteśmy jętkami niesionymi przez prąd, drobinkami, ale jednak częścią  tej wspaniałości która nas otacza. Tak, to oznacza, że czyha na nas zagrożenie i w dole i w górze ale przez te krótką chwilę tutaj, możemy wzbić się w niebo, żyć. Łowienie nie rozwiązuje problemów, jedynie wydobywa je na powierzchnię, ale to chyba już wiecie. Wierzę w to, bo jak to mówią, nigdzie nie poznasz tak charakteru człowieka jak na rybach. Stojąc w rzece szukamy ciszy i spokoju, którą ludzie znajdują właśnie nad wodą – to wspaniałe – ale najważniejsze i bardzo długo do tego dochodziłem, wiem, że ten spokój nie znaczy nic jeśli opuszcza nas po wyjściu z wody. Nie tylko musisz zabrać go ze sobą, ale podzielić się nim z innymi.

Stojąc w rzece, zarzucając muchówką swoje muszki, co rusz próbuję pozbyć się uczucia osamotnienia ale wtedy pojawia się ON, pstrąg, i chwyta moją ofiarę. Podnoszę wędzisko i nagle wiem, że nie jestem sam. Łączę się z jego życiem, troskami, niepewnością. Ulotność chwili. Wiecie, przekonałem się, że naszego ducha zabija tylko nasza niechęć, taka bylejakość by go podtrzymywać, życie jest jak nurt rzeki, czasami rzeka płynie wolno a szum wody na progach i ptasie przekomarzania niosą spokój  porannemu słońcu, a czasem rzeka wylewa, przenosząc drzewa z korzeniami, przenosząc ryby-myśli w inne miejsce. To nie ma znaczenia, bo myśli – jak ryby – zadomowią się wszędzie gdzie nurt rzeki życia je poniesie.

Czasem jest taki czas…

Czasem tak chciałbym powiedzieć, że przez jakiś czas mnie nie będzie, ani jutro, ani w ogóle.

W życiu każdego człowieka jest taki moment jak w życiu łososi, czas powrotu. Łosoś powraca żeby umrzeć, poświęcić wszystko aby żyło następne pokolenie. Czasem łatwiej jest nam dowieść, że jesteśmy w stanie umrzeć za coś większego niż odnalezienie tego czegoś dla czego warto żyć.

Też nie jestem-byłem dzielny, nie byłem bohaterem…. Tylko ta durna obsesja na punkcie powodu, bo jakie to ma znaczenie gdy kula trafia cię w głowę, czy to ważne dlaczego?

Kiedyś nazbyt uwierzyłem, nie przejmowałem się gdy postawili mnie na czele, po prostu uwierzyłem, teraz już wiem, zostałem nieistotny, choć żyłem nadzieją, ze kiedyś będę coś znaczył, ale stałem tylko obok ludzi którzy coś znaczą. Wciąż wkoło powtarzają, że nic mi nie będzie, że jestem jednym z farciarzy, a jestem tylko starzejącym się człowiekiem, który się zapomniał. Dlaczego to ja miałem fart? Przecież są takie chwile gdy czas staje w miejscu, tkwimy w miejscu a świat idzie dalej, czasem to wściekłość, a czasem ból. Próbujemy ruszyć z miejsca, bo w życiu czasem się robi się do dupy, wieje grozą. (…)

Zrozumiałem coś po wielu latach i oszczędzę Wam kłopotu – poczucie winy to tylko jeden z rozdziałów życia, niektórzy uważają, że to cała księga ale to tylko część która zostaje z Wami na zawsze bo to nie jest cała Wasza opowieść. Więc skoro przeżyłem i zrozumiałem, to mogę iść na ryby.

(…) Trzeba mieć sporo odwagi by stanąć z niczym, bez nikogo, jak dziecko we mgle i nie bać się wyjść na durnia. Pójść na wojnę ze samym sobą i przeżyć. Tak… trzeba iść na ryby.

Print Friendly, PDF & Email

Zgoda na wykorzystanie cookies oraz przetwarzanie danych osobowych Więcej informacji

Ta strona używa cookies. Korzystasz ze strony zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki lub urządzenia do przeglądania stron internetowych – treści dostępnej w internecie. Jeśli Twoje ustawienia zezwalają na zapisywanie cookie, są one zapisywane. Pliki cookies („ciasteczka”) stanowią dane informatyczne, są to pliki tekstowe, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu, inaczej rzecz biorąc w Twoim urządzeniu – komputerze, telefonie, czy też innym urządzeniu z przeglądarką stron internetowych lub innym podobnym oprogramowaniem. Cookies pozwalają na identyfikację komputera z którego użytkownik wszedł na stronę. Używamy plików cookie, które są niezbędne, aby umożliwić Ci poruszania się po serwisie, albo w celu zapewnienia pewnych podstawowych funkcji. Używamy cookies, aby zwiększyć funkcjonalność witryny poprzez przechowywanie np. preferencji. Daje to nam możliwość poprawy wydajności i funkcjonalności naszej strony internetowej, aby zapewnić Państwu lepsze działanie strony.

Korzystanie ze strony wymaga udzielenia zgody na przetwarzanie danych osobowych. Treść klauzuli informacyjnej znajdziesz tutaj.

Zamknij