Magazyn Zmiany, styczeń/01
Miniony rok był dla OZZZPRC czasem szczególnym. Z jednej strony jubileusz 35-lecia Zrzeszenia i symboliczne otwarcie nowego etapu, z drugiej – trudne doświadczenia w dialogu społecznym, napięcia w relacjach z pracodawcami i walka o zachowanie elementarnych standardów – mówi przewodniczący Krzysztof Kisielewski.
Jak ocenia Pan mijający rok?
Był bardzo ciekawy i na pewno wielowymiarowy. Należałoby go oceniać w kilku płaszczyznach. Pierwsza dotyczy relacji z pracodawcami, grupami energetycznymi i stronami dialogu społecznego. Druga – tego wszystkiego, co działo się wewnątrz naszej organizacji. Zdecydowanie jest o czym mówić, bo był to rok pełen wyzwań.
Najważniejszym wydarzeniem był jubileusz 35-lecia OZZZPRC.
Tak, to był bez wątpienia moment szczególny. Trzydzieści pięć lat to naprawdę ogrom czasu. Jubileusze tej rangi zawsze są okazją do zatrzymania się, spojrzenia wstecz i docenienia ludzi. Przede wszystkim tych, którzy przez lata działali w strukturach związku, ale też np. w Społecznej Inspekcji Pracy, którzy budowali Zrzeszenie swoją codzienną pracą. Te wyróżnienia zawsze traktujemy jako coś najważniejszego – jako realne podziękowanie za zaangażowanie. Była to też okazja, by symbolicznie pożegnać osoby, które po kilkudziesięciu latach aktywności związkowej zdecydowały się zakończyć swoją działalność.
Jubileusz miał też wymiar bardziej symboliczny – związany z nowym otwarciem.
Tak, zrobiliśmy sobie prezent – po raz pierwszy zaprezentowaliśmy nowy wizerunek Zrzeszenia. To wszystko bardzo naturalnie spięło się z jubileuszem w jedną całość. Wkrótce dopełnieniem tego procesu będzie nowa strona internetowa, nad którą już pracujemy.
Drugą kluczową płaszczyzną był dialog społeczny. Tu chyba pojawiło się sporo rozczarowań.
Rzeczywiście. Wchodziliśmy w ten rok z dużymi nadziejami. Wydawało się, że zespoły trójstronne wreszcie realnie ruszą. Prace w branży energetycznej, węglowej, chemicznej, hutniczej – formalnie się rozpoczęły. Po latach przerwy udało się nawet otworzyć zespół w branży chemicznej.
Problem w tym, że za tym pierwszym krokiem nie poszły kolejne. Po marcowym posiedzeniu zespołu trójstronnego w energetyce na następne trzeba było czekać ponad pół roku. Zespół w branży chemicznej spotkał się… tylko raz, 1 kwietnia, co zakrawa dziś na przykry żart.
Czy gdziekolwiek udało się osiągnąć realny postęp?
Najwięcej działo się w obszarze koksowniczo-chemicznym. Tam zapadły pewne decyzje, które – choć nie rozstrzygają wszystkiego – dają przynajmniej nadzieję, że proces idzie do przodu. W pozostałych branżach konkretów było zdecydowanie za mało, a zmiany po stronie rządowej – jak choćby zmiana współprzewodniczącego zespołu – nie pomagały w budowaniu ciągłości dialogu.
Pod koniec roku wrócił też temat Ponadzakładowego Układu Zbiorowego Pracy.
Tak, po dwóch–trzech latach odbyło się pierwsze posiedzenie zespołu. Nie spodziewaliśmy się przełomów, ale ważne było samo wznowienie rozmów. Ustaliliśmy konkretny plan dalszych prac i kolejne, merytoryczne spotkanie już w styczniu. Chodzi m.in. o uporządkowanie wiedzy na temat tego, które zapisy dawnego PUZP nadal funkcjonują w poszczególnych spółkach.
Dużym tematem była też zmiana statutu Związku Pracodawców Energetyki Polskiej.
To dla nas kluczowa kwestia. Obecna definicja przedsiębiorstwa energetycznego jest zbyt wąska i nie odpowiada realiom po restrukturyzacjach. Zależy nam na tym, by objąć ochroną układową także pracowników spółek serwisowych, obsługi klienta, kadr, płac czy ochrony – czyli wszystkich, którzy realnie funkcjonują w ramach grup energetycznych. Wniosek w sprawie zmiany statutu został złożony i czekamy na rozstrzygnięcie.
Jednym z najbardziej niepokojących wydarzeń był konflikt w Grupie ENEA.
To był bardzo trudny moment. Wypowiedzenie układów zbiorowych i próba podważenia porozumień gwarantujących stabilność prawa pracy uderzyły nie tylko w pracowników ENEA, ale w samą ideę dialogu społecznego. Reakcja związków zawodowych była zdecydowana i – co ważne – skuteczna. Zarząd wycofał się z tych decyzji, a członkowie rad i zarządów z wyboru pracowników zostali przywróceni. To pokazuje, że opór związkowy ma sens.
Mijający rok przyniósł też nowe doświadczenia organizacyjne.
Po raz pierwszy rozpoczęliśmy realizację projektu finansowanego ze środków unijnych. To było dla nas spore wyzwanie, ale wszystkie elementy realizujemy zgodnie z harmonogramem. Najważniejszym z nich jest ekspertyza dotycząca szkodliwości pracy w ruchu ciągłym i zasadności skrócenia czasu pracy. Równolegle pracujemy nad nową stroną internetową.
Złożyliśmy też wniosek o kolejne środki – tym razem ogólnokrajowe – które chcemy przeznaczyć głównie na szkolenia działaczy oraz opracowanie eksperckiego raportu o stanie polskiej energetyki. Transformacja trwa od lat, a my musimy w tych rozmowach dysponować rzetelną, niezależną wiedzą.
Chcemy też wyjść nieco szerzej niż tylko nasze branże przemysłowe. Zależy nam, by logo Zrzeszenia nie kojarzyło się wyłącznie ze sporami czy manifestacjami, ale także z pozytywną, prorozwojową działalnością – m.in. ze wspieraniem aktywności sportowej młodzieży. Podjęliśmy już stosowne uchwały w tym temacie. To element szerszego myślenia o przyszłości organizacji.
Jaka myśl na koniec tej rozmowy powinna szczególnie mocno wybrzmieć?
Na koniec chciałbym serdecznie podziękować wszystkim działaczom związkowym za ich ciężką, często niewidoczną pracę. To właśnie oni w mijającym roku skutecznie podejmowali batalię o wartości stojące u podstaw dialogu społecznego, pokazując, że o to, co było budowane przez długie lata, trzeba konsekwentnie dbać i umieć tego bronić. Za to zaangażowanie i determinację należą się słowa szczerego uznania i podziękowania.


