Magazyn Zmiany, luty/07
OZZZPRC finalizuje prace nad nową ekspertyzą dotyczącą szkodliwości pracy w ruchu ciągłym. Dokument, który przygotowują naukowcy ze stołecznej Uczelni Łazarskiego, ma być gotowy do 15 marca.
To pierwsze tak kompleksowe opracowanie od ponad dwóch dekad. Ostatnia ekspertyza powstała 23 lata temu. Potrzebujemy aktualnej wersji, która da nam argumenty w rozmowie z pracodawcami oraz decydentami – wyjaśnia Krzysztof Kisielewski, przewodniczący OZZZPRC.
Co już wiemy – i dlaczego to wciąż aktualne?
Eksperci nie mają wątpliwości: praca zmianowa ma negatywny wpływ na zatrudnionych w tym systemie. Problemy w życiu osobistym spowodowane niedostatecznie dużą ilością wspólnie spędzanego czasu, rozdrażnienie, zwiększona podatność na wypadki czy – mimo chronicznego zmęczenia – bezsenność, to tylko część długiej listy konsekwencji.
Pierwsza ekspertyza, zamówiona przez Zrzeszenie w 2003 roku, została opracowana przez naukowców z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Centralnego Instytutu Ochrony Pracy oraz Instytutu Medycyny Pracy im. prof. J. Nofera. Autorzy podkreślali wówczas jednoznacznie, że skrócenie czasu pracy zatrudnionym w ruchu ciągłym jest zasadne i potrzebne.
„Praca zmianowa obejmująca porę nocną stawia duże wymagania organizmowi pracownika. Wynikają one z konieczności działania wbrew naturalnemu rytmowi zdolności do wysiłku i ciągłej adaptacji do zamiennych pór aktywności dyktowanych przez system zmianowy. Powoduje to stan stałej desynchronizacji wewnętrznej (rozprzężenie rytmów funkcji biologicznych), co niesie ze sobą konsekwencje w postaci zmniejszonej niezawodności, obniżonej jakości pracy, zwiększonej podatności na wypadki, większego kosztu fizjologicznego, zaburzenia procesów odnowy oraz zmęczenia chronicznego” – uzasadniali twórcy dokumentu.
Wnioski sprzed lat pozostają aktualne, a w realiach dzisiejszego przemysłu – energetycznego, hutniczego, chemicznego czy górniczego – nabierają dodatkowej wagi. Praca w ruchu ciągłym odbywa się najczęściej w środowisku obciążonym wieloma czynnikami szkodliwymi i niebezpiecznymi. To nie jest biuro z widokiem na park, tylko instalacje przemysłowe, wysokie temperatury, hałas i odpowiedzialność za bezpieczeństwo procesów technologicznych. Do obciążeń biologicznych dochodzą więc stres i presja organizacyjna.
Liczne badania dowodzą, że praca w systemie zmianowym – niezależnie od jej charakteru – generuje większe zmęczenie niż ta sama praca wykonywana wyłącznie w dzień. Gdy dodamy do tego czynniki społeczne: osłabienie więzi rodzinnych, trudności z uczestnictwem w życiu społecznym czy kulturalnym – staje się jasne, że czas pracy pracownika zmianowego powinien mieć mniejszy wymiar niż czas pracy pracownika dziennego.
„Takie rozwiązanie zostało zastosowane w wielu krajach europejskich. (…) Odpowiednio ukształtowany system zmianowy powinien nie tylko w jak najmniejszym stopniu ingerować w naturalną rytmikę organizmu pracownika, ale również zapewniać mu w ciągu zmian roboczych, dni, tygodni i lat odpowiedni pod względem ilościowym i jakościowym wypoczynek” – czytamy w poprzedniej ekspertyzie.
Co przyniesie nowe opracowanie?
Nowa ekspertyza ma wyjść poza diagnozę zdrowotną. Obejmie:
- analizę czynników społecznych i zdrowotnych,
- przegląd rozwiązań funkcjonujących w innych krajach,
- część prawną, która pozwoli przygotować konkretne inicjatywy legislacyjne.
Celem jest nie tylko opisanie problemu, lecz także wypracowanie argumentacji umożliwiającej realne dostosowanie systemu pracy do współczesnych oczekiwań i ograniczenie negatywnych skutków pracy w ruchu ciągłym.
Publikacja ekspertyzy wraz z działaniami promocyjnymi planowana jest jeszcze w tym półroczu. OZZZPRC zapowiada, że dokument stanie się podstawą do rozmów z pracodawcami i politykami – już nie na poziomie ogólnych deklaracji, lecz twardych danych i konkretnych propozycji zmian.


